 |  |  | WIADOMOŚCI STYCZNIA 2026 |  |
|  | | REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMAREKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA REKLAMA | |
| Lubię trenować w Polsce i starym Oregonie
- Mam nadzieję, że przygotowania do mistrzostw świata przebiegają bez zakłóceń, a co najważniejsze – bez urazów. Jak Ci się trenowało w Warszawie?
- Przez ostatnie dwa lata przyjeżdżałam z trenerem Edem Korfantym, trenować właśnie tutaj. Treningi bardzo mi się podobają, ich poziom jest wysoki, a warunki są przyzwoite. Pobyt w Polsce wychodzi mi na dobre i czuję się solidnie przygotowana do zawodów.
- Często zdarza Ci się trenować poza Stanami? Dobrze jest czasem odetchnąć innym powietrzem, czy jednak nie wolisz budować formy w starym Oregonie?
- Zwykle, poza turniejami, nie spędzam wiele czasu za granicą. Jeśli terminarz Pucharu Świata jest ułożony tak, że tydzień w tydzień walczymy w Europie, zostajemy tu na dłużej. Teraz, kiedy zawody są bardziej rozrzucone, lubię wrócić do Oregonu, trenować z Edem w domu. Zdrowo jest zmienić coś raz na jakiś czas, np. wyjechać na zgrupowanie kadry do Kolorado, ale najbardziej ufam w swój własny cykl treningowy i większość czasu ćwiczę w Oregonie.
- Przez ostatnie trzy lata dominowałaś na światowych planszach. Zwyciężyłaś w igrzyskach olimpijskich, wywalczyłaś tytuły mistrzowskie na czempionatach w Antalii i w Paryżu. W Katanii będziesz więc startować w roli absolutnej faworytki. Zapewne już przywykłaś do tej roli, ale może perspektywa zdobycia trzeciego z rzędu złotego medalu na mistrzostwach świata działa na Ciebie wyjątkowo?
- Chyba nie można przyzwyczaić się do bycia na szczycie. Jak już poczujesz się zbyt pewnie i opuścisz gardę, przeciwniczki zaczną z tobą wygrywać. Dlatego trenuję z równym, jeśli nie większym zaangażowaniem teraz, niż robiłam to przed igrzyskami w Pekinie. Wiem, że jest wiele zawodniczek, które chcą mnie pokonać na mistrzostwach świata i za rok w Londynie. To wszystko wpływa na mnie w tylko jeden sposób – motywuje mnie do cięższej pracy i ciągłego samodoskonalenia jako szablistki. Żebym mogła nadal dominować na arenie międzynarodowej.
- Od jakiegoś czasu po piętach depcze Ci Olga Charłan i, patrząc na ranking FIE, z roku na rok jest coraz bliżej. Siłą rzeczy to ona będzie główną pretendentką do pokrzyżowania Ci mistrzowskich planów. Kto jeszcze Twoim zdaniem będzie równie groźny?
- Tak jak już wspomniałam, zdaję sobie sprawę, że rywalki są tuż, tuż. To nieodzowna część sportu i cieszę się na wszelką rywalizacją. Olga, która jest numerem dwa na liście jest najoczywistszą „przeszkodą”, ale żeby wygrać, trzeba pokonać wszystkie. To świetna szablistka, podobnie jak inne Ukrainki, Rosjanki, Amerykanki... i cieszę się, że konkurencja jest tak mocna. To czyni sprawy bardziej interesującymi.
- Może trochę za wcześnie na takie pytanie, ale wielkimi krokami zbliżają się również igrzyska olimpijskie w Londynie. Tam z kolei staniesz przed szansą na wyrównanie rekordu Valentiny Vezzali i zdobycia trzeciego indywidualnego tytułu. Niestety przez kwestie proceduralne nie będziesz w stanie osiągnąć jeszcze większego sukcesu – skompletowania „złotej szóstki”, czyli zarówno indywidualnych jak i drużynowych złotych medali na igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata i mistrzostwach kontynentu. Tylko Valentinie Vezzali i Stanisławowi Pozdniakowowi udała się taka sztuka. Często myślisz o momencie, w którym udało by Ci się do nich dołączyć? Czy może to zbyt odległa perspektywa, nawet dla takiej mistrzyni jak Ty?
- Obecnie skupiam się na mistrzostwach świata. Po ich zakończeniu przyjdzie czas na Londyn. Kiedy przychodzi moment zawodów, nigdy nie myślę o rekordach, które mam wyrównać lub ustanowić. Z drugiej strony Vezzali i Pozdniakow zawsze stanowili dla mnie źródło inspiracji i wzorce do naśladowania. Podziwiam ich i to co osiągnęli. To moi bohaterowie. Dla mnie nawet zbliżenie się do któregoś z ich rekordów to rzecz niesamowita. Moje podejście polega na tym, że niezależnie od tego w jakim turnieju startuję, zawsze walczę najlepiej jak potrafię, żeby potem móc być dumną z wyniku oraz szermierki jaką zaprezentowałam. Jeśli przy okazji zdarzy się, że ustanowię jakiś rekord – niech się dzieje. Przy okazji – niezmiernie irytuje mnie fakt, że szermierka jest dyskryminowana jeśli chodzi o pulę medalową w czasie zawodów olimpijskich. Absurdem jest, że sport z taką tradycją, który od początku znajdował się w programie nowożytnych igrzysk, nie otrzymał dwóch kompletów medali więcej, podczas gdy w sportach takich jak pływanie i lekkoatletyka ci sami sportowcy mogą konkurować w wielu dyscyplinach. To dla mnie bardzo smutne, że na dwóch z trzech igrzysk w jakich brałam lub wezmę udział, nie będzie w programie drużynowej szabli żeńskiej. Mam jednak nadzieję, że to się zmieni i przed zakończeniem kariery stanę przed szansą na skompletowanie „złotej szóstki”.
Rozmawiał Marek Malanowski
Foto mat-fencing
Co mówi Ola Socha? Czytaj >>
|
|
|
|