mi_fe_szelogo
pol_zw_szelogo_cd
WIADOMOŚCI  CZERWCA  2016
mi_fe_szelogo_cd
REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA
REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA        REKLAMA

Lata 2008-2014
KLASYFIKACJE
MISTRZOWIE OLIMPIJSCY
POLSCY MEDALIŚCI IO
MISTRZOWIE ŚWIATA
POLSCY MEDALIŚCI MŚ
MISTRZOWIE EUROPY
POLSCY MEDALIŚCI ME
MISTRZOSTWIE POLSKI
KLUBY SZERMIERCZE
AKADEMIA prof. Zbigniewa Czajkowskiego
Jerzy Pawłowski 1932-2005
GWIAZDA WITOLDA WOYDY
ARCHIWUM
LINKI
KONTAKT
BLOGI
KSIĄŻKI i DVD
Lata 2008 - 2013

2016-06-25

Medale Polaków >>

Jaki koniec mistrzostw?
Ostatniego dnia toruńskich mistrzostw w turniejach drużynowych rywalizowali szabliści i szpadzistki. Drużyna prowadzona przez trenera Bartłomieja Języka na dzień dobry bardzo sprawnie rozprawiła się ze Szwedkami. Dzięki temu Polki miały dużo czasu na przygotowanie się do ćwierćfinałowego spotkania z absolutnymi faworytkami turnieju - Rumunkami, które na pewno ostrzyły sobie zęby na trzeci tytuł mistrzowski z rzędu. Niestety Polki nie były twardym orzechem do zgryzienia, a wynik 26:45 mówi sam za siebie. Zwycięstwo w meczu z Ukrainą łatwo nie przyszło, bo to przecież rywal z najwyższej półki, ale ostatecznie to Polki zmierzyły się z Rosjankami o miejsce piąte. Przeciwniczki były niestety za mocne dla naszej drużyny, a ich zwycięstwo ani na chwilę nie zostało zagrożone. Szósta pozycja to duża poprawa w stosunku do zeszłego roku i chyba nie można było dzisiaj ugrać więcej.


Najwyżej na podium stanęły Estonki, srebro dla Francuzek, a brąz dla Rumunek.

Szabliści siłą rzeczy zaczęli od trudniejszego meczu, z reprezentacją Włoch. Nie spodziewaliśmy się zwycięstwa, ale oczywiście nie mielibyśmy nic przeciwko sensacji. Przeciwko i to sporo, mieli rzecz jasna "Azzurri". Wygrali wyraźnie 45:31, wykorzystując przede wszystkim nienajlepszą w wykonaniu polskich zawodników walkę w obronie. Batalię o miejsca w drugiej ósemce nasi rozpoczęli od zwycięstwa z Belgią 45:43, a następnie 42:45 ulegli Gruzji, by zakończyć turniej zwycięstwem z Hiszpanami. Koniec końców 11 miejsce nie jest takie złe.


Kolejne złoto dla Rosji zdobyli szabliści. Nie sprostali im w finale Włosi a trzecie miejsce zajęli Rumuni.

Wyniki on-line >>

2016-06-24

Medale Polaków >>

Mało emocji w piątek floretowo-szpadowy
Bardzo szybko okazało się, że w piątek nasi szermierze o medale nie powalczą. Szpadziści w 1/8 finału przegrali z Rosją, a florecistki w ćwierćfinale uległy Francji. Ekipa prowadzona przez trenera Mariusza Piaseckiego prowadziła z rywalami partię szachów. Trafień było mało, ani jedni ani drudzy nie chcieli podejmować zbędnego ryzyka. Dlatego po siódmej walce było zaledwie 14:10 dla Rosjan. W następnym pojedynku na planszę wyszedł Radosław Zawrotniak, do tej pory siedzący na ławce jako rezerwowy i...po minucie musiał z tej planszy zejść. Czy to wskutek nieporozumienia, zagapienia się, nikt nie krzyknął mu, że upływa 60 sekund bez lampy. Krakowianin był tym ewidentnie zaskoczony. Szkoda, bo widać było, że wyszedł do pojedynku z dużą energią i być może udało by mu się trochę nadgonić, ale nie ma co gdybać. Mateusz Nycz kończył mecz z Pawłem Suchowem i pomimo kiepskie początku, przez moment wydawało się, że jest jeszcze jakaś szansa, ale doświadczony Rosjanin kontrolował przebieg walki. Ostatecznie 32:25 dla Rosji i biało-czerwonym pozostało bić się o miejsca 9-16. Rozpoczęli od kolejnej porażki, z Finlandią, a zwłaszcza Niko Vuorinenem, który w ostatniej odsłonie meczu rozniósł Mateusza Nycza 19:8. Potem przyszła przegrana z Rumunią 40:45, a na zakończenie Polacy nie sprostali Hiszpanom. Po porażce 37:45 zajęli 16 miejsce. W zeszłym roku skończyło się na 9.


Na podium szpadzistów drużyny Włoch (srebro), Francji (złoto), Ukrainy (brąz).

Florecistki mecz z Francją rozpoczęły najgorzej jak mogły. Astrid Guyart zupełnie zdominowała Martynę Jelińską i wygrała 5:0. Walka trochę ustawiła pierwszą fazę meczu i choć nasze zawodniczki nie walczyły źle, cały czas, mówiąc po kolarsku, "wisiały" za rywalkami o te pięć czy sześć trafień. Kiedy Francuzki odskoczyły na 11 oczek, nasze siostry Łyczbińskie potrafiły zniwelować stratę, ale nadal nie mogły złapać kontaktu punktowego z przeciwniczkami. Przed ostatnim pojedynkiem było 40:34 dla trójkolorowych, ale już w pierwszych sekundach walki Martyna Synoradzka zadała Ysaorze Thibus dwa szybkie trafienia, a więc do odrobienia zostały cztery punkty i bardzo dużo czasu. Niestety rywalka nie ułatwiła Polce zadania i dosyć sprawnie zniweczyła ostatnie iskierki medalowych nadziei w naszym obozie. Rok temu w Montreux było zdecydowanie gorzej (teraz 37:45, w Szwajcarii 22:45), ale marne to pocieszenie, jeżeli zamiast walczyć o podium, nasze florecistki broniły piątego miejsca. Broniły i obroniły. Najpierw pokonały 45:30 Ukrainki, a potem najzwyczajniej w świecie rozniosły Niemki na floretach, aż 42:15! Wynik naprawdę imponujący i trzeba przyznać, że jeżeli cokolwiek miało osłodzić porażkę ćwierćfinałową, to właśnie taki łomot sprawiony rywalkom zza Odry.
No, po prostu każdym rywalkom :)
Marek Malanowski


Na podium florecistek zespoły Włoch (srebro), Rosji (złoto), Francji (brąz).


Wyniki on-line >>

2016-06-23

Medale Polaków >>

Medal szablistek był blisko
Pierwszy dzień zmagań drużynowych na toruńskich mistrzostwach i od razu wielkie emocje. Nasi floreciści rozpoczęli dzień od meczu z Turcją i wydawało się, że będzie to nic więcej, jak dobre przetarcie przed ćwierćfinałem z Francuzami. Niestety od początku wśród naszych reprezentantów wyczuwało się sporą nerwowość, która wstrzymywała ręce i wiązała nogi. Za mało zdecydowania, zbyt często oddawana inicjatywa i brak pomysłu na walkę sprawiły, że Martino Minuto i spółka postraszyli nas nie lada. W takich przypadkach przydaje się w drużynie "ten jeden" z chłodną głową i pewnością walki. W tym przypadku był to Michał Siess, który bardzo konsekwentnie punktował rywali w każdym pojedynku. Co prawda lekko zagotowała mu się głowa w ostatniej rundzie meczu, ale szybko się pozbierał i zadał ostatnie trafienie. 45:42 i awans do najlepszej ósemki. Trójkolorowi to znakomita ekipa i nie powinno dziwić, że w ćwierćfinale szybko wypracowali sporą przewagę nad naszą drużyną. Wygrali pierwsze trzy walki i prowadzili już 15:5 kiedy wśród biało-czerwonych coś drgnęło. Sygnał do ataku dał tym razem Leszek Rajski, który wygrał 4:1 z Enzo Lefortem, a przez trzy minuty harował jak wół na każde trafienie. Pokazał, że jeśli Polacy mocniej popracują na nogach, przejmą inicjatywę, a w obronie będą agresywniej zagrażać przeciwnikom, wykorzystując do tego całą planszę, można rywali ukąsić. Widać to było również w kolejnych walkach jego kolegów. Choć przegrane, uwidoczniły jaką taktyką można zadawać trafienia, a przy jakiej się je traci. Kiedy na planszę ponownie wszedł Rajski, wynik brzmiał 35:23, ale pozostał jeszcze cień nadziei...A wrocławianin walczył jak w transie. Pokonał Jeremy'ego Cadota 10:3 i zmniejszył przewagę Francuzów do pięciu punktów. Przed Michałem Siessem stało ciężkie zadanie w postaci odrobienia tej straty w pojedynku z Erwannem Le Pechoux. Pierwsze trafienie zadał Polak, ale ostatecznie to utytułowany rywal zwyciężył 7:5, a jego team 45:38.


Najwyżej Rosjanie, poniżej Włosi i...Brytyjczycy

Końcówka finałowego meczu Rosjan z Włochami obfitowała w spięcia z udziałem trenerów obu stron. Po zakończeniu szkoleniowiec azzurich, który nie godził się z decyzjami arbitrów. tak waśnie (zdjęcie poniżej) wyraził swoje niezadowolenie. Kiedy brzmiał rosyjski hymn i wciągane były flagi trzech państw, demonstracyjnie siedział z nogami na stole...



Drużynie fechmistrza Piotra Majewskiego i trenera Krzysztofa Walki pozostały mecze o miejsca 5-8. Nasi floreciści zaprezentowali się w nich w kratkę. Najpierw w bardzo dobrym stylu pokonali Ukrainę 45:32, a potem w takim samym stosunku ulegli Niemcom. Szóste miejsce, to samo co przed rokiem. Ni ziębi, ni grzeje, ale momentami można było zobaczyć w wykonaniu Polaków kawał dobrego floretu.


Na podium wciąż moda na selfie, wspólne, Francuzek, Rosjanek i Ukrainek.

Szablistki nie musiały bić się o ćwierćfinał i od razu przystąpiły do meczu z Węgierkami. Poza pierwszą walką, którą Aleksandra Socha przegrała 4:5 Petrą Zahonyi, biało-czerwone prowadziły od startu do mety, nie dopuszczając rywalek na więcej niż 3-4 trafienia. Ostatecznie ekipa prowadzona przez trenera Norberta Jaskota zwyciężyła 45:39 i w półfinale zmierzyła się z gangiem Bauera, czyli drużyną Rosjanek. Zwycięstwo Bogny Jóźwiak w walce z mistrzynią Europy Zofią Wieliką, było znakomitym otwarciem i, zdawało się, dobrą wróżbą na kolejne pojedynki. "Sborna" co prawda wyszła na prowadzenie, ale jeszcze przy stanie 20:25 czuło się, że odwrócenie przebiegu spotkania jest jeszcze możliwe. Niestety w kolejnych trzech walkach Polki uległy Rosjankom 4:15 i marzenia o finale prysły. Nie pomogła szalona pogoń Oli Sochy i zwycięstwo 11:5 z Wieliką, która wyszła do walki bez pomysłu, ale gdy było trzeba zgasić ostatni płomyk naszych nadziei, zrobiła to z właściwą dla siebie skutecznością i, trzeba przyznać, po prostu po mistrzowsku. Nie był to jednak czas by popadać w przygnębienie, bo batalia o medal jeszcze się nie zakończyła. W meczu o brąz Polkom przyszło się spotkać z Ukrainkami, które również nie były w najlepszych nastrojach. Olga Charłan i spółka, roztrwoniły bowiem w półfinale dwunasto trafieniową przewagę i uległy Francuzkom. Niestety dla nas, zdołały szybko się pozbierać. Co prawda początek był wielce obiecujący, a po pierwszych trzech walkach Polki prowadziły 15:10, ale później to Ukrainki objęły prowadzenie i dopiero w przedostatnim pojedynku Aleksandra Socha zdołała, przy bardzo głośnym wsparciu publiczności, doprowadzić do wyniku 40:39. W ostatniej walce Olga Charłan szybko zadała pierwsze trafienie, a i potem była wyraźnie lepsza od Bogny Jóźwiak, kończąc cały mecz 45:42. Medal był naprawdę bardzo blisko. Rewanż już na igrzyskach!
Marek Malanowski


Po zakończonych zmaganiach indywidualnych czas na wspólny wysiłek. Nasi floreciści pokażą się na planszy o godzinie 10:00 a ich rywalem jest Turcja. Szablistki przystępują do walki z Węgierkami o godzinie 13:00. Liczymy na emocje :)

Godz. 10:13. Ale nie o tej godzinie jeszcze...



Czwarty dzień mistrzostw w Toruniu. Wyniki można śledzić klikając w link Wyniki on-line >>

2016-06-22

Medale Polaków >>

Renata Knapik-Miazga
brązową medalistką!

Wreszcie mamy powód do radości! Renata Knapik-Miazga ma medal! Polka awansowała do półfinału, w któym zmierzyła się z Rumunką Simoną Gherman. Walka była zacięta do samego końca...



Ostatni dzień zmagań indywidualnych rozpoczęły szpadzistki. W roku ubiegłym, w Montreux zaledwie jedna z biało-czerwonych, Magdalena Piekarska, zameldowała się w 1/16 finału. Dwa lata temu w Strasbourgu sztuka ta udała się czterem Polkom, ale żadna nie zawędrowała dalej. Oznacza to, że od czasu medalu Renaty Knapik-Miazgi (wtedy jeszcze tylko Knapik)w Zagrzebiu, szpadzistki są bardzo głodne sukcesu na europejskich planszach. Rozpoczęły na pewno lepiej niż przed rokiem. Trzy z nich wygrały swoje pierwsze walki pucharowe. Barbara Rutz po emocjonującym pojedynku zwyciężyła 15:14 Loredanę Dinu z Rumunii, Renata Knapik-Miazga pokonała Ebbę Karlsson 15:8, a Magdalena Piekarska w takim samym stosunku wygrała z Sarą Fernandez Calleją. Ani Szwedka ani Hiszpanka nie stawiły więc wielkiego oporu i nasze szpadzistki mogły bez zbędnych ceregieli przystąpić do walk o najlepszą szesnastkę. Niestety zwycięsko wyszła ze swojej tylko krakowianka, po pokonaniu Finki Kock 15:11. Magda Piekarska przegrała bowiem z Czeszką Dominiką Doubową 13:15, a Barbara Rutz 10:15 z Moniką Sozańską. W następnej rundzie Knapik-Miazga zafundowała kibicom nie lada horror. Walka z Łotyszką Rublewską była nie tyle zacięta co bardzo ostrożna z obydwu stron. Po drugiej rundzie wynik brzmiał 8:8. Po 60 sekundach trzeciej żadna z zawodniczek nie zapaliła lampy, więc sędzia zmuszony był rozpocząć dogrywkę. W tym przypadku zawodniczki musiały oczywiście walczyć całą minutę, a w przypadku remisu zwyciężyć miała ta, która wylosowała priorytet. Przez większość czasu prowadziła Polka, ale przez ostatnie dosłownie sekundy wszystkim na trybunach serca zamarły. Rywalka doprowadziła do remisu, ale miała już za mało czasu, żeby zadać następne trafienie. Polka skutecznie obroniła się odległością i wygrała walkę...12:12. Kolejny pojedynek, z Oleną Kriwicką z Ukrainy, również doprowadził wszystkich do temperatury wrzenia. Kiedy wydawało się, że w końcowej fazie pojedynku Polka zyskała pełną kontrolę nad przebiegiem wydarzeń, Ukrainka zaczęła odrabiać straty i niestety sama Renata pomogła jej w tym, wychodząc za linię końcową. Kolejna dogrywka, kolejne nerwy, dubel za dublem i cała widownia, łącznie z ekipami neutralnymi podskakiwała na siedzeniach, ale w końcu się udało! Polka zadała decydujące trafienie i zapewniła sobie medal. Pierwszy indywidualny medal od swojego własnego, sprzed trzech lat. Piękna klamra kompozycyjna.


Podium szpadzistek w połowie rumuńskie, ale też trochę polskie :). Ana Maria Popescu, Simona Gherman, Emese Szasz i Renata Knapik-Miazga.


Nasza medalistka ze swoim trenerem Bartłomiejem Językiem. Szczęśliwi oboje...

W półfinale prowadziła zacięty pojedynek z utytułowaną Rumunką Simoną Gherman. Rywalka odskakiwała na dwa, trzy trafienia, a Polka skutecznie odrabiała straty. Niestety w końcówce rywalka wykorzystała nieco lepsze wyczucie dystansu i długimi wypadami oraz sunięciami wypunktowała naszą reprezentantkę, wchodząc do finału. Nic to. Mamy
upragniony medal na swoim terenie, brawo Renato! :)

Szablistom nie poszło może tak dobrze jak szpadzistkom, ale raz, że nie spodziewaliśmy się tak dobrych wyników, a dwa, że to był naprawdę dobry występ Polaków. Co prawda Mikołaj Grzegorek i Mateusz Godlewski nie wyszli z grup, a Marcin Koniusz mimo dobrego początku zawodów przegrał swoją pierwszą walkę pucharową z Hiszpanem Guillermo Mancheno, ale zrekompensował nam to wszystko Jakub Ociński. W eliminacji grupowej wygrał tylko dwie walki i do kolejnej rundy zakwalifikował się jako trzeci od końca. Zawodnika z Katowic nie podłamał jednak kiepski początek i najpierw zwyciężył Węgra Nikolasza Iliasza, a następnie doświadczonego Dmytro Pundyka z Ukrainy. Niestety kolejny rywal, Gruzin Sandro Bazadze, był już przeszkodą nie do
pokonania i Ociński zajął ostatecznie 16 miejsce. Miejsce naprawdę bardzo dobre, zważywszy na to, że ostatni raz widzieliśmy polskiego szablistę w najlepszej 16 mistrzostw Europy sześć lat temu, w Lipsku. Brawo.
Marek Malanowski


Na podium szablistów pamiątkowe selfie. Takie teraz zwyczaje :) Vincent Anstett, Benedikt Wagner, Aleksiej Jakimienko, Kamil Ibragimow.

Trzeci dzień mistrzostw w Toruniu. Wyniki można śledzić klikając w link Wyniki on-line >>

2016-06-21

Medale Polaków >>

Florecistki i szpadziści
Pierwszy dzień toruńskiego czempionatu był dla nas emocjonujący i chociaż nie udało się zdobyć medalu, apetyty zostały rozbudzone. Dzisiaj pierwsze na plansze wyszły florecistki. Wszystkie poza Martyną Synoradzką wygrały w swoich grupach trzy walki i rozstawiły się w górnej połowie stawki przed fazą pucharową. Synoradzka, jak to się mówi "przegrała z grupą". Czasem zdarza się tak, że nie ma się swojego dnia i trudno się przemóc. W Martyna Jelińska trafiła nieco pechowo na Martinę Batini i przegrała 11:15. Może szansa na zwycięstwo byłaby większa, gdyby było trochę więcej akcji zaczepnych? Może gdyby Polka trochę lepiej czuła tempo? Kto wie? Niestety to Włoszka miała inicjatywę przez większą część pojedynku i kontrolowała przebieg walki. Hanna Łyczbińska i Magdalena Knop trafiły na teoretycznie nieco słabsze niż Włoszka przeciwniczki, ale podzieliły los koleżanki z reprezentacji. Pierwsza z nich prowadziła wyrażnie z Austriaczką Oliwią Wolgemuth, by przegrać po dogrywce 11:12, a druga uległa Fanny Kreiss z Węgier, również jednym trafieniem. Trochę pecha, trochę błędów własnych i wszystkie nasze zawodniczki znalazły się za burtą turnieju. W zeszłym roku dwie (zresztą właśnie Knop i Łyczbińska) zmieściły się w najlepszej 16 turnieju, więc występ chyba nieco poniżej oczekiwań.



A podium tradycyjne raczej. Najwyżej Włoszka Arianna Errigo. Na drugim stopniu Rosjanka Aida Szanajewa. Trzecie miejsce podzieliły druga zawodniczka "sbornej" Larisa Korobeinikowa i Niemka Carolin Gołubicki. Co charakterystyczne, wszystkie medalistki mają trenerów Włochów...no comments.

Podwójny awans do szesnastki udał się z kolei szpadzistom. Radosław Zawrotniak i Mateusz Nycz dotarli do 1/8 finału i walczyli naprawdę bardzo dobrze. Krakowianin pokonał wcześniej, po nerwowej końcówce Włocha Enrico Garozzo 15:13, a gliwiczanin najpierw zafundował sobie horror z Yulenem Perreirą (15:14), a potem w doskonałym stylu odprawił Pavlela Pitrę. Jeżeli Polacy wygraliby swoje następne pojedynki, trafiliby na siebie w walce o medal. Trafiliby, ale nie trafili, żaden z nich nie awansował bowiem do ćwierćfinału. Krakowianin nie mógł znaleźć sposobu na dobranie się przeciwnikowi do skóry i wyraźnie uległ Rosjaninowi Wadimowi Anochinowi, a gliwiczanin po zaciętej walce przegrał z Jean-Michelem Lucenayem. Jeszcze 20 sekund przed końcem Francuz prowadził tylko jednym trafieniem i konieczność wyrównania sprawiła, że przewaga wyniosła ostatecznie cztery punkty. Dwie rundy wcześniej z zawodami pożegnał się Krzysztof Mikołajczak, a już pierwszą swoją walkę pucharową przegrał Karol Kostka.
Marek Malanowski



Na podium szpadzistów dwa miejsca zajęli Francuzi. Dzięki zwycięzcy, Yannickowi Borelowi, wysłuchaliśmy Marsylianki. Srebro wywalczył Szwajcar Max Heinzer, a brąz razem drugi z trójkolorowych Jaean Michel Lucenay i Ukrainiec Bogdan Nikiszin.

Drugi dzień mistrzostw w Toruniu. Pełne wyniki można przestudiować klikając w link Wyniki on-line >>

2016-06-20

Medale Polaków >>

Mało szczęśliwy początek
Nie najlepiej rozpoczęły się dla naszej reprezentacji toruńskie mistrzostwa Europy. Żadnemu z florecistów nie udało się awansować do 1/8 finału, a tylko jeden znalazł się w najlepszej 32. W pierwszej rundzie eliminacji przeplatali lepsze momenty z gorszymi, ale na szczęście wszystkim udało się zakwalifikować do kolejnej fazy zawodów. Pierwszy z turniejem pożegnał się Leszek Rajski. Wrocławianin całkiem dobrze walczył w grupie, ale pech chciał, że w pierwszej walce pucharowej trafił na Piotra Jandę. Jeden z Polaków musiał więc odpaść i lepszy tym razem okazał się niżej rozstawiony gdańszczanin. Niestety w jego ślady nie poszedł brat, Michał, który bardzo wyraźnie przegrał z Brytyjczykiem Richardem Krusem. Co prawda początek pojedynku był całkiem wyrównany, ale końcowy wynik brzmiał 15:7 dla Brytyjczyka. W tym samym czasie Michał Siess, kończył swoją walkę z Izraelczykiem Maorem Hatoelem. Po bardzo dobrym początku Polak zaczął mieć problemy z pewnym osadzeniem punty na kamizelce przeciwnika i to tamten prowadził 14:11. Nasz florecista wziął się w końcu do roboty i remis był na wyciągnięcie ręki, ale niestety przy stanie 13:14 bardzo kontrowersyjną decyzję podjęła sędzia ze Szwajcarii. Oczywiście nie ma pewności, że walkę wygrałby Polak, ale absmak pozostał. Tak czy siak Piotr Janda pozostał w turnieju sam, podzielając zresztą los swoich kolegów w kolejnym pojedynku. Walka Enzo Lefortem przebiegała właściwie bez historii. Francuz wygrał 15:5 i zakończył występ naszych florecistów w turnieju indywidualnym.


Podium florecistów: Erwann Le Pechoux (Francja) - srebro, Timur Safin (Rosja) - złoto, Andre Sanita (Niemcy) i Daniele Garozzo (Włochy) - brąz.

Jakoś tak się składa, że jeśli nasi szermierze uprą się na to, żeby gremialnie odpadać po walkach z "trójkolorowymi", to upierają się przy tym mocno. Niestety w ślady Piotra Jandy poszły szablistki. Małgorzata Kozaczuk i Bogna Jóźwiak, zwolniwszy się najpierw z walki w 1/32 finału, przegrały swoją pierwszą walki pucharowe odpowiednio z Charlotte Lembach i Cecylią Berder. Wcześniej, zupełnie niespodziewanie z grupy nie wyszła Katarzyna Kędziora i ostatnią Polką w turnieju została Aleksandra Socha, która w pierwszym pojedynku rozgromiła 15:4 Alinę Komaszczuk z Ukrainy. Już w tej walce było widać, że nasza szablistka naprawdę ma tego dnia moc. Tempo, poruszanie się po planszy, pozytywna agresja, wszystko było na swoim miejscu. Dzięki temu kolejną walkę wygrała bardzo pewnie. W pojedynku z Saoussen Boudiaf wygrywała do przerwy aż 8:0, a potem była pełna kontrola nad przebiegiem wydarzeń na planszy. Zwycięstwo z Francuzką (w końcu!), dało Oli przepustkę do ćwierćfinału, ale tam już czekała Olga Charłan. Walka z Ukrainką była bardzo wyrównana, chociaż cały czas lekką przewagę miała Polka. Udało się jej doprowadzić do stanu 13:10, potem 14:12 i wydawało się, że przy obecnej dyspozycji, zada również piętnaste trafienie. Niestety. Nie brakowało sił, nie brakowało woli zwycięstwa, ale wydaje się, że zabrakło trochę koncentracji. Najpierw, przynajmniej zdaniem sędziego, lekkie zawahanie przy akcji na 14:13, potem nieudana próba zaskoczenia przeciwtempem - 14:14. Na koniec ni to zasłona, ni to zamknięcie Ukrainki i jedna lampa po jej stronie. Szkoda. Wielka szkoda. Na pocieszenie można tylko dodać, że widać jaką nasza szablistka wykonała ostatnio pracę, a forma jest bardzo bliska optymalnej. Reszta jest milczeniem, bo nie chcemy zapeszać :)
Marek Malanowski


Podium florecistek: Anna Marton (Węgry) - srebro, Zofia Wielikaja (Rosja) - złoto, Olga Charłan (Ukraina) i Charlotte Lembach (Francja) - brąz.

Walka z Olgą Charłan przegrana o włos...



Floreciści i szablistki
Pierwszy dzień mistrzostw w Toruniu rozpoczęty. Od godziny 9:00 rywalizują floreciści. O godzinie 13:30 wystartują szablistki. Zawody można śledzić klikając w link Wyniki on-line >>

Michał Siess wygrywa w grupie z Włochem Daniele Garozzo (i nie tylko...)




Młodociana widownia...

Żaden z polskich florecistów nie zdołała przebić się do najlepszej "32". O godzinie 17:00 wciąż pozostaje w turnieju tylko jedna polska szablistka - Aleksandra Socha. W T32 pokonała Ukrainkę Alinę Komaszuk 15:4


2016-06-17

Medale Polaków >>

Listy startowe gotowe
Mistrzostwa Europy w Toruniu tuż, tuż. Od poniedziałku 20 czerwca do soboty 25 czerwca będziemy się pasjonować walkami reprezentantów Polski. Gotowe są już listy startowe w poszczególnych konkurencjach. Można je sprawdzić klikając w link Wyniki on-line >>

Gdański puchar dla wrocławianki i torunianina
W piątek 17 czerwca odbył się V turniej "O Puchar Gdańskiej Szkoły Floretu", zaliczany do klasyfikacji Pucharu Polski Juniorów Młodszych sezonu 2016/17.
W szkolnej hali przy ul. VII Dwór triumfowali: Magdalena Ławska (KS Wrocławianie) i Jan Jurkiewicz (Budowlani Toruń). Gdańska Szkoła Floretu to popularna nazwa Zespołu Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 26 w Gdańsku, jednej z lepszych szkół sportowych w Polsce. Szermierze - absolwenci szkoły, do dnia dzisiejszego zdobyli łącznie 76 medali najważniejszych światowych imprez. Szczegóły turnieju pod linkami: Floret dziewcząt >> - Floret chłopców >>

2016-06-05
Ciągle dalekie miejsca na Dalekim Wschodzie
Stu czterdziestu dwóch florecistów rywalizowało w Grand Prix Pucharu Świata w Szanghaju. W tej stawce dwóch młodych reprezentantów Polski - Andrzej Rządkowski i Jakub Surwiłło. Nie sprawili niespodzianki i zajęli odległe miejsca w klasyfikacji generalnej. Wrocławianin był 59, warszawianin 76. Zwyciężył Amerykanin Alexander Massialas, co oczywiście niespodzianką nie jest, albowiem to numer jeden światowej listy rankingowej. Umacnia się na pozycji faworyta igrzysk w Rio. Wyniki >>

2016-06-04
Dalekie miejsca na Dalekim Wschodzie
Włoszka Arianna Errigo wygrała turniej Grand Prix Pucharu Świata florecistek w Szanghaju. Julia Chrzanowska, najlepsza z Polek i jedyna walcząca w sobotnim turnieju głównym, zajęła 55 miejsce. Pozostałe nasze reprezentantki uplasowały się poza „64”: 67 Martyna Jelińska, 76 Marta Łyczbińska, 85 Marika Chrzanowska, 86 Natalia Gołębiowska, 92 Martyna Synoradzka, 97 Hanna Łyczbińska, 99 Martyna Długosz, 107 Julia Walczyk. Wyniki >>

Łotewskie przewagi w Poznaniu
Sto dziewięćdziesiąt florecistek wystartowało w pierwszym dniu dziewiątego już Festiwalu w Szermierczego organizowanego w Poznaniu przez KS Wartę-Muszkieterów. Najlepszą z najmłodszych (do lat 9) była zawodniczka łotewska Daria Burdzbaian. W kategorii dzieci (do lat 11) najwyżej na podium stanęła poznanianka Aleksandra Nowakowska (AZS AWF). We florecie młodziczek zwyciężyła Łotyszka Juta Malniece (BJSS Riga), a stawce do lat 15 jej koleżanka z klubu Jekaterina Sołodkicha. A więc łotewskie przewagi w Poznaniu. Czy tak będzie też w niedzielnym turnieju chłopców? Więcej na www.pzszerm.pl >>

Szpadowi mistrzowie młodzików
Szpadowe mistrzostwa Polski młodzików odbyły się dziś (sobota, 4 czerwca) w Sosnowcu. Bartłomiej Godlewski (WKS Kolejarz Wrocław) wygrał finałowy pojedynek z Mikołajem Radoszem (SKS Grass-Hopper Kalwaria) 12:11 i zdobył tytuł. Trzecie miejsce przypadło Maciejowi Kaźmierskiemu (MKS Gryf Mielec) i Jan Sosze (Polski Klub Szermierczy Warszawa). W stawce dziewcząt najlepiej walczyła Oliwia Włoczka (Bytomskie Towarzystwo Szermiercze) a w finale pokonała Weronikę Wiktor (PTG Sokół 1893 Mielec) 12:9. Brąz dla Natalii Rakoczy (Pałac Młodzieży Katowice) i Karoliny Staszulonek (Piast Gliwice). www.pzszerm.pl >>

2016-06-01

Medale Polaków >>

Odliczanie przed Toruniem
Mistrzostwa Europy w szermierce coraz bliżej. Polscy kibice już ostrzą sobie zęby na okazję obejrzenia najlepszych na Starym Kontynencie we florecie, szabli i szpadzie, czempionat odbędzie się bowiem między 20 a 25 czerwca w Toruniu. Dla większości polskich reprezentantów to najważniejsza impreza w tym roku. Wyjątkiem są tylko szablistki z Aleksandrą Sochą i florecistka Hanna Łyczbińska, które po Toruniu będą się szykowały do igrzysk w Rio de Janeiro. Dorobek medalowy biało-czerwonych w ME rozgrywanych od 1921 roku (Paryż) jest wcale pokaźny. To 44 medale indywidualne (w tym 9 złotych) i 30 drużynowych (7 złotych). Pierwszy indywidualny zdobył we włoskiej Foggii Jacek Bierkowski (szabla) w roku 1981. Pierwsze drużynowe wywalczyli dziesięć lat później w Wiedniu floreciści (Leszek Bandach, Adam Krzesiński, Wojciech Ryczek i Bogusław Zych oraz szpadzistki (Anita Iwańska, Iwona Oleszyńska, Anna Rotkiewicz i Agata Stępień). Ostatnie indywidualne (brązowe) przywieźli w roku 2013 z Zagrzebia Renata Knapik-Miazga (szpada), Krzysztof Mikołajczak (szpada) i Aleksandra Socha (szabla) a drużynowo srebrne floreciści (Radosław Glonek, Michał Majewski, Paweł Kawiecki, Leszek Rajski). Trzy razy na najwyższym stopniu podium stawała florecistka Sylwia Gruchała (2000 Madera, 2002 Moskwa, 2005 Zalaegerszeg), po razie florecista Adam Krzesiński (1997 Gdańsk), szabliści Tadeusz Piguła (1982 Moedling) i Marcin Sobala (1998 Płowdiw), Aleksandra Socha (2004 Kopenhaga), szpadzista Tomasz Motyka (2005 Zalaegerszeg) i szpadzistka Magdalena Jeziorowska (1996 Limoges). W Toruniu tytułów zdobytych w Montreux będą bronić: Włoch Andrea Cassara i jego rodaczka Elisa Di Francisca (oboje floret), Węgier Aron Szilagyi i Rosjanka Zofia Wielikaja (oboje szabla) oraz Francuz Gauthier Grumier i Rosjanka Wioletta Kołobowa (oboje szpada).

IGRZYSKA OLIMPIJSKIE
MISTRZOSTWA ŚWIATA
MISTRZOSTWA ŚWIATA 17 i 20
MISTRZOSTWA EUROPY
MISTRZOSTWA EUROPY 23
MISTRZOSTWA EUROPY 17 i 20
MISTRZOSTWA EUROPY 17
MISTRZOSTWA POLSKI
MISTRZOSTWA POLSKI 23
MISTRZOSTWA POLSKI 20
MISTRZOSTWA POLSKI 17 OOM
MISTRZOSTWA POLSKI 15 OOM
MISTRZOSTWA POLSKI 14
UNIWERSJADY
Angielski     Francuski     Niemiecki     Polski     Rosyjski     Włoski